W sobotę nie spałam prawie całą noc. Dlaczego? W sumie trudno powiedzieć, myślę że była to mieszanka czynników - ból brzucha spowodowany jakąś niestrawnością, nadmierny stres zgromadzony ostatnimi dniami, no i to podeksctyowanie dniem następnym...
No bo przecież następny dzień przyniósł spełnienie jednego z marzeń!
Niedziela, trzeci i ostatni dzień festiwalu Hard Rock Calling, była słoneczna i gorrrąca. To był piękny, długi dzień wypełniony muzyką, rozmowami z A. i J., i mnóstwem wrażeń.
Bilans w mega skrócie:
- jedna koszulka ze Stevie Nicks zakupiona na pamiątkę i zapakowana w odjazdową torebkę Hard Rocka ;)
- dwie bardzo różowe buzie (A. miała krem z wysokim filtrem, J. i ja polegliśmy!)
- trzy bardzo różowe ciała (tzn. te ich części, które nie uchroniły się przed słońcem, w moim przypadku - ręce, ramiona, dekolt i plecy, no i nos! jak się cieszę, że założyłam sukienkę maxi!)
- około 10 opróżnionych do dna butelek wody i innych napojów ;)
- pół paczki zjedzonych żelek owocowych (za ciepło było na resztę)
- mnóstwo zdjęć i kilka filmików
- godzina mojej muzycznej ekstazy, czyli koncert Stevie - zapowiedział ją sam Rod Stewart :)
- wiele godzin równie fajnej (no, prawie...) muzyki na żywo
- no i kolejna krótka noc... tym razem jednak nie miałam problemów z zaśnięciem!
Dzisiaj po pracy zaaplikowałam sobie jogurt waniliowy... na wszystkie poparzone... ekhm... opalone części ciała. Ale gdybym miała wybór, bez wahania wskoczyłabym jeszcze raz do pociągu w niedzielny poranek. Warto było, dla każdej chwili - a już najbardziej dla tych kilku minut, gdy tłum śpiewał razem ze Stevie "Rhiannon", "Dreams" i "Edge of seventeen" :)
A w tym momencie pójdę na łatwiznę i wkleję tu te same zdjęcia, które opublikowałam na drugim blogu... Późno jest, a ja się w końcu muszę wyspać!
Hyde Park i scena główna... dopiero południe, więc jest nas jeszcze niewielu... ale ludzie ciągle napływają.
Stevie Nicks - na scenie i na dużym ekranie (coś dla mnie, krótkowidza!).
Królowa rock'n'rolla śpiewa dla nas!
"Rhiannon"...
"Dreams"...
"Edge of seventeen"...
Jak można jej nie uwielbiać???
Słońce zachodzi, Rod Stewart na scenie...
Rod Stewart i Stevie Nicks w duecie :)
Znad morza nad morze.
Z domu do domu.
Z miejsca na miejsce.
Bez kotwicy, zahaczając sercem.
Rzeką codzienności, myśli, słów,
spotkań, wzruszeń, inspiracji
w stronę Oceanu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hard Rock Calling. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hard Rock Calling. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 27 czerwca 2011
środa, 15 czerwca 2011
przyszedł!
Musiałam wygrzebać się z domu nieco wcześniej, podjechać, a potem jeszcze przejść się wczesnym rankiem tam, gdzie autobusy nie dojeżdżają - do składziku przesyłek pocztowych i listów poleconych. Cały wysiłek opłacał się jednak przeogromnie, gdyż celem wyprawy było odebranie mojego biletu na Hard Rock Calling Festival :)
Bilet to wejściówka na całodniową imprezę w niedzielę 26. czerwca, która wieńczy trzydniowy festiwal Hard Rock Cafe, w tym roku przypadający w 40-lecie otwarcia pierwszej legendarnej restauracji. Wiele gwiazd, wiele zespołów, w samą niedzielę wystąpi między innymi Rod Steward, Mike and the Mechanics, Train, Barenaked Ladies i James Walsh (wokalista Starsailor). Dla słuchaczy - cały Hyde Park tonący w zieleni i trzy sceny od południa do późnego wieczora tętniące fantastyczną muzyką. Dla mnie osobiście wejście na ten koncert jest możliwością spełnienia jednego z marzeń - zobaczenia na żywo Stevie Nicks, która wystąpi zaraz po Stewarcie :) Chwilami aż trudno mi pojąć, że coś o czym myślałam jak o nigdy niemogącym się spełnić życzeniu, jednak się spełni, i to już niebawem! Fajnie byłoby jeszcze dostać się za kulisy albo chociaż być na tyle blisko sceny, żeby zrobić kilka fajnych zdjęć na pamiątkę i dostarczyć Stevie drogą powietrzną bukiet kwiatów...
Bilet na pociąg też już kupiony, nawet zaplanowałam co na siebie założę ;) Teraz nic tylko modlić się o ładną pogodę, bo tej jak narazie to jak na lekarstwo. A nawet jak się pochmurzy, to na pewno będzie wesoło i ekscytująco - w końcu na festiwalu spotkam się też z A., której nie widziałam wieki, a która specjalnie na koncert Train przyjeżdża aż ze Szwecji! Oj będzie się działo :)
A tak było w zeszłym roku... Mam nadzieję, że mnie nie zadepczą w tłumie - muszę uzbroić się w martensy ;)
Bilet to wejściówka na całodniową imprezę w niedzielę 26. czerwca, która wieńczy trzydniowy festiwal Hard Rock Cafe, w tym roku przypadający w 40-lecie otwarcia pierwszej legendarnej restauracji. Wiele gwiazd, wiele zespołów, w samą niedzielę wystąpi między innymi Rod Steward, Mike and the Mechanics, Train, Barenaked Ladies i James Walsh (wokalista Starsailor). Dla słuchaczy - cały Hyde Park tonący w zieleni i trzy sceny od południa do późnego wieczora tętniące fantastyczną muzyką. Dla mnie osobiście wejście na ten koncert jest możliwością spełnienia jednego z marzeń - zobaczenia na żywo Stevie Nicks, która wystąpi zaraz po Stewarcie :) Chwilami aż trudno mi pojąć, że coś o czym myślałam jak o nigdy niemogącym się spełnić życzeniu, jednak się spełni, i to już niebawem! Fajnie byłoby jeszcze dostać się za kulisy albo chociaż być na tyle blisko sceny, żeby zrobić kilka fajnych zdjęć na pamiątkę i dostarczyć Stevie drogą powietrzną bukiet kwiatów...
Bilet na pociąg też już kupiony, nawet zaplanowałam co na siebie założę ;) Teraz nic tylko modlić się o ładną pogodę, bo tej jak narazie to jak na lekarstwo. A nawet jak się pochmurzy, to na pewno będzie wesoło i ekscytująco - w końcu na festiwalu spotkam się też z A., której nie widziałam wieki, a która specjalnie na koncert Train przyjeżdża aż ze Szwecji! Oj będzie się działo :)
A tak było w zeszłym roku... Mam nadzieję, że mnie nie zadepczą w tłumie - muszę uzbroić się w martensy ;)
W tym wpisie:
Hard Rock Calling,
Stevie Nicks
Subskrybuj:
Posty (Atom)